-Za ostro na nią naskoczyłeś, szczerze to nasza wina, a ty powinieneś się cieszyć że ona żyje
- Może masz rację, ale gdyby nie...
-Nie ma żadnego ''gdyby nie ona'' - wtrącił się Hazz
-Zróbcie coś dla mnie... Rozbawcie ją czy coś ja nie mam do tego siły , muszę coś załatwić - powiedział i wyszedł.
*Lotte*
Co on sobie wyobraża? Mogłam zginąć w wypadku z rodzicami wtedy miałby problem z głowy. Opadłam bezwładnię na ziemię trzymając zdjęcie z rodzicami . -Mamo.. Tato... Proszę wróćcie- mówiłam dławiąc się płaczem. Usłyszałam pukanie do drzwi
-Lotte wszystko w porządku? - Harry
-Nie! Dajcie mi spokój!
Nie posłuchali, weszli.
- Lotte jedziemy do miasta jedziesz z nami ?
-Umm. To raczej zły pomysł, nie chcę działać wam na nerwy
-Tommy do jasnej cholery - Głos Zazy był zimny i stanowczy - Za 10 minut na dole
Szczerze za to go kochałam. Zawsze wiedział co mi potrzeba, był dla mnie jak drugi brat. Poszłam do garderoby , przeczesałam włosy i wsiadłam do samochodu.
-To gdzie jedziemy? - zapytał Harry
-Bez różnicy- powiedziałam zapinając pas
Pojechaliśmy do najdoroższego centrum handlowego w UK.
-Hazz idź z Lotte ja zaparkuje
Nawet przyzwaczaiłam się do Hazzy jako członka gangu. Udaliśmy się do sklepów. Gdy dołaczył do nas Zayn kręciliśmy się jeszcze godzinę po czym udałam się do toalety .Czułam się dziwnie widząc jak wszystki wzroki kobiet podarzają za moimi ''ochroniarzami''. Nagle wpadłam na umięśnione ciało.
-Przepraszam - zaczęłam ścierać sok który wylałam na jakiegoś chłopaka.
-Nic się nie stało- odparł spoglądając swoimi granatowymi tęczówkami
-Pomóc panu w czymś - zaczął Harry stając przedemną
-Harry.. -zaczęłam, ale nie skończyłam
-Idziemy -zarządził mój pan i władca- Zayn , łapiąc mnię za rękę i prowadząc do wyjścia.
Gdy wsiedliśmy do samochodu zaczęłam awanturę
-Czy z wami jest coś nie tak? Wylałam na niego sok i tylko go przepraszałam..
-Lotte!
-Nie mam dość ciągłych uwag na mój temat!
-Lotte to był brat Leona! Wie że jesteś ''naszą'' siostrą. I z chęcią zabiłby Ciebie , aby pomścić swojego brata..
-Ale wy stanęliście wtedy w mojej obronie! - poczułam nie kontrolowaną łzę bładzącą po moim policzku
-Malutka już wszystko w porządku - powiedział dość spokojnie Harry przytulając mnie.
Wróciliśmy do domu. Louis chciał z nami porozmawiać więc udaliśmy się do salonu.-Więc na wstępie chciałem przeprosić Lotte. Jesteś dla mnie siostrą i wspólniczką. Nie wiem co we mnie wstąpiło, byłem poprostu zły gdyż oni mieli zdjęcia, za które mogą nas wsadzić do paki.
-Lou...? - powiedziałam dość cicho , ale byłam pewna że usłyszał
-yhym ?
-Bo ja te zdjęcia im zabrałam i mam je na górze
Wbiegłam po nie do pokoju Gdy wróciłam chłopcy byli rozanieleni
-Tommy jesteś wielka - Louis zcisnął mnie tak, że aż zabrakło mi tlenu
życzę wszystkim wesołych świąt :))

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz