*Lotte *
Serce waliło mi jak oszalełe. Brunet złapał mnie za bluzę i pociągnął w stronę lasu. Znowu znalazłam się w tym samym miejscu co dzień wcześniej.
-Angela zobacz mamy towrzystwo - pchnął mnie na ziemie
-Jaki ty masz szacunek do kobiet? - wykrzaczałam wstając
-Mówiłaś coś? - zapytał ponownie dobierając się do tej dziwki
-Tak! - wtedy zrozumiałam że przegiełam. Chłopak złapał mnie za włosy i uderzył w twarz
-Jeszcze jakieś sugestie?
-Nie- powiedziałam łapiąc się za policzek. Tak strasznie mnie boli. Czemu gdy potrzebuje osoby, która zastępuje mi rodziców nigdy obok jej nie ma ? Wstałam i chciałam odejść ale zdążył mnie złapać. Chciał mnie uderzyć ale w porę się schyliłam i to ja go uderzyłam.
W tym momencie naprawde przegiełam.Pamiętam tylko, że ktoś złapał mnie gdy upadałam.
*Harry*
Gdy dojechałam na miejsce zobaczyłem tylko pusty samochód. Rozejżałem się trochę, aż usłyszałem krzyki. Nagle przyjechała reszta naszego gangu. Pobiegliśmy w stronę krzyków. Oniemiałem! Zobaczyłem jak ten fagas bije moją małą Tommy, wkurwiłem się na maksa gdy ten typek ją uderzył. Ona.. Ona straciła przytomność. Byłem bezradny kiedy Lotte upadła mi w ramiona.
-Harry zabierz ją do samochodu, Niall idź z nim! - zarządził Lou Był naprawde wkurwiony.
-Niall zostań z nią - powiedziałem kiedy delikatnie odkładałem dziewczynę na ręce kolegi .
Wróciłem się. Chłopcy tylko go popychali, kopali. NIe wiedziałem co się ze mną dzieje. Podeszłem do Leona i wymierzyłem mu ostateczny cios w brzuch. Chłopak zachwiał się, a pochwili upadł. Zayn wyciągnął broń zabił Leona i jego dziwkę.
-Dajmy spokój i tak już nie żyją-krzyknął Lou i udaliśmy się do aut.
*Lotte*
Obudziłam się rano. Strasznie bolała mnie ręka i policzek. Zeszłam na dół aby nalać sobie czegoś do picia. Wyglądało na to że wszystcy jeszcze śpią. Spojżałam na zegrek 5:09. No super! Wróciłam do pokoju i postanowiłam się ubrać .
Wyszłam z domu pozostawiając kartkę na lodówce.
![]() |
| Lotty w drodze do sklepu |
*treść *
Nie martwcie się niedługo będę . Wasza Tommy .
*30 minut później*
Szłam ulicami Londynu, jak dotychczas tłocznych. Każdy się śpiesz, przechądząc popycha. Weszłam do pobliskiej budki z prasą. Kupiłam dzisiejszą gazetę dla Liama i kilka ''damskich '' czasopism. Udałam się do parku, miałam tam takie miejsce gdzie czółam się bezpiecznie? Zawsze zabierał mnie tam tata gdy jeszcze żył. Po drodze zauwarzyłam kilka osób zarabiających na życie tańcem. Chciałabym aby nikt nie bał się do mnie odezwać czy też podejść, niestety każdy mnie unika, albo mi słodzi. To wszystko przez gang mojego brata, Mam już tego dość... Usiadłam na ławcę i wyjełam gazetę. Nic ciekawego, oprócz tego że znów piszą o gangu. Wracając do domu odebrałam telefon, dzwonił Louis.
-Halo...
-Lotte gdzie jesteś? Nie ma nic do jedzenia! - zaczął krzyczeć
-Nie spinaj się, bo robisz się śmieszny
-Odzywaj się bo ci wszystko ukróce, kiedy będziesz?
-Już wracam - Ukróci? pff ciekawe co? Już mi na nic nie pozwala
Po drodzę kupiłam pieczywo i inne potrzebne produkty.
-Cześć Zoey - powiedziałam do dziewczyny z równoległej
-H..Hej. Lotte-powiedział trochę wystraszona i szybko odeszła
Gdy doszłam do domu chłopcy paradowali w samych bokserkach, był tam nawet Harry , który pewnie spał w pokoju na poddaszu. Udałam się do kuchni i przygotowałam tosty, które jako jedyne wychodziły mi bez spalenia, no może nie licząc wody... Zaparzyłam kawę i wlałam sok do dzbanka.
-śniadanie gotowee!! - po chwili cała piątka była już w jadalni
Jedliśmy w ciszy,aż do momentu kiedy włosy odkryły mój policzek. Zauważyłam, że chłopcy dokładnie mi się przyglądają , a po chwili usłyszałam głos Lou
-Po co wysiadałaś z tego samochodu? Gdyby nie ty wszystko by wyszło!
-Lou to nie jej wina ....To my nie upilnowaliśy Leona i jego kolegów - usłyszałam głos Liama
-Czemu zawsze ja wam coś psuje!!?? Najlepiej wogóle mnie w nic nie wtajemniczaj to problemów też nie będziesz miał - krzyknęłam i pobiegłam do pokoju trzaskając drzwiami.
Mamy nowy rozdział :) Pomożecie wypromować opowiadanie? Jeśli chcecie być informowani o kolejnych losach bohaterów w kom. zostawcie swoje namiary (ask itd. )

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz